Kości mięsne podaję moim charcikom w ciepłe miesiące w ogrodzie, aby spokojnie mogły gryźć, szarpać i skubać surowe mięso w trawie. Zimą nie ukrywam, że muszę ich kolejno karmić w klatce na ręczniku, który łatwo wyprać, ponieważ pewnym jest, że charcik z taką zdobyczą, pierwsze co zrobi, to skieruje się w stronę sypialni i świeżo zmienionej białej pościeli :)
Kości mięsne należy dawać zawsze w obecności opiekuna, często zdarza się, że kość utknie między zębami pod podniebieniem i charcik męczy się okrutnie próbując pozbyć się niewygodnego odłamka.
U mnie dieta psów jest zróżnicowana, oprócz całych kawałków mięsa z kością, sama sporządzam swojego gotowego barfa, mieląc komponenty w starym poczciwym zelmerze. Mimo wszystko kości mięsne są dla nich bardzo ważnym elementem diety i charciki muszą szarpać, gryźć, skubać mięso, miażdżyć miększe kości - nie tylko pięknie oczyszcza to ich zęby z kamienia, to działa na nie uspokajająco. Jest to też fajny sposób na zmęczenie szczeniaka, albo po prostu ciekawe zajęcie dla nich w ciągu dnia. Oni naprawdę to uwielbiają i należy o tym pamiętać, zapewniając im tę przyjemność choć dwa razy w tygodniu.
Tu należy jednak dodać, że charcik, który całe życie jest na suchej karmie i nagle dostanie kości mięsne, może wymiotować krwią, albo nawet całymi kośćmi. Jego PH żołądka nie jest odpowiednio kwaśne, by poradzić sobie z trawieniem kości, więc należy je wprowadzać stopniowo, zaczynając od chudej wołowiny. Jak już żołądek charcika przyzwyczai się do trawienie chudego surowego mięska, można stopniowo wprowadzać miękkie kości z porcji rosołowych. Nigdy, przenigdy nie można charcikowi podawać gotowanych kości, jego jelita mogą się zaczopować, a nawet doprowadzić do śmierci psa. Kość po obróbce termicznej jest twarda i ostra i naprawdę stanowi zagrożenie dla układu trawiennego, kość surowa ma inną konsystencję, jest elastyczna i miękka na tyle, że charcik nie zrobi sobie krzywdy.
Wpis autorstwa: